Gdzie znaleźć karpie? cz.1

2017-11-18

Kiedyś ktoś napisał: „…żeby złowić karpia potrzebny jest karp.” Powiedzenie zawsze aktualne. Tutaj nawet nie ma miejsca na polemikę. Natomiast znaleźć samego karpia w jeziorze czy nawet stawie, nie jest już tak prosto. A skusić do brania…;) Najważniejszą rzeczą jest, aby ustrzec się błędów, które w konsekwencji skutkować będą stratą czasu i poczuciem zawodu. Spróbuję przybliżyć miejsca, gdzie warto szukać karpia, a gdzie nie. Jak rozpoznać „ślady” jego obecności i jak dobierać miejsce połowu.

  • Znajdź wodę niezbyt oddaloną i niewielką

Najważniejszą kwestią, zaznaczoną na początku jest uwiarygodnienie informacji o karpiach w danym zbiorniku. Info można uzyskać od miejscowych wędkarzy albo u gospodarza łowiska.
obiecująca zatoczka

Aby nauczyć się łowić skutecznie karpie, proponuję początkującym adeptom trudnej sztuki karpiowania wybrać zbiornik, który posiada sporą populację karpia, niekoniecznie dużego. Sztuki od 3 do 8 kg na początek w zupełności wystarczą. Na te duże przyjdzie czas.
mały karp

  • Rozpoznanie to podstawa

Gdy już wybraliśmy zbiornik (kwestia wielkości to najodpowiedniejszy będzie od 1do 5 ha) to zanim zjawimy się tam z wędkami i całym karpiowym majdanem proponuję uzbroić się w lornetkę i wędkę z markerem.

Lornetka będzie bardziej niż pomocna. Jest niezbędna. Należy zwrócić uwagę na ukształtowanie linii brzegowej, kierunek wiatru, przejrzystość wody, roślinność nawodną. Na wszystko, co widać gołym okiem.

MARKER
To nic innego, jak dość wyporny spławik, bardzo dobrze widoczny. Modele dalekiego zasięgu posiadają lotki, które stabilizują lot markera.
marker
Markery służące do badania dna mulistego oraz z gęstej roślinności mają większą wyporność 40-60g oraz, w przypadku zielska, brak lotek, które utrudniałyby wynurzenie się markera spomiędzy roślin. Marker pełni dwojaką funkcję: służy do rozpoznania głębokości łowiska i ukształtowania dna oraz, już w czasie łowienia, do oznakowania łowiska. Warto mieć na wyposażeniu kilka markerów, ponieważ mogą ulec zniszczeniu albo zerwaniu. Poza tym, nigdy nie wiemy, czy nie wylosujemy zielska czy mułu. Nie będę rozpisywać się na temat wędzisk do markerów, wystarczy karpiówka. Radzę tylko użyć cienkiej nierozciągliwej żyłki w granicach 0,25 - 0,30mm. Dobrym rozwiązaniem jest również plecionka. Dzięki jej brakowi rozciągliwości lepiej „poczujemy” dno. Oszczędzi nam to czasu i kłopotu. Przyda się również spory kołowrotek. Będziemy przecież wykonywać dziesiątki rzutów. Na markerowanie proponuję nie żałować czasu. Karpie łowić będziemy nawet kilka dni, lepiej więc ten czas spędzić na holach i podbieraniu, niż oglądać hole innych. I to tylko dlatego, że nam się spieszyło, żeby zarzucić wędki. Jeżeli spaprzemy rozpoznanie łowiska to reszta jest tego konsekwencją. Wyniku nie będzie. Warto zrobić sobie szybki szkic łowiska. Zapisać istotne informacje np.: granica piasku i mułu na 50 metrze, na 80 metrze w kierunku wysokiej sosny twarde zaczepy, zielsko zaczyna się ok. 5 m przed wypłyceniem itp. Taki pobieżny szkic sytuacyjny pozwoli nam na opracowanie taktyki na przyszłym polu walki. Pomiaru głębokości dokonujemy w następujący sposób: po zarzuceniu zestawu możliwie daleko pozwalamy zestawowi zatonąć. Najlepszym ciężarkiem będzie kula, która musi mieć ciężar co najmniej dwukrotnie większy niż wyporność markera. Na mulistym dnie wystarczy często 50-60g, jeżeli mamy piach, ciężarek musi być cięższy, czasami nawet 100 i więcej gram.  Można też użyć specjalnych ciężarków typu GRIP. Mają specjalne wypustki, dzieki którym lepiej trzymają sie dna. Rzucając takim zestawem pamiętajmy o przyponie strzałowym! Dalej możliwości są dwie. Pierwsza: ściągamy marker do samego dna, wyczujemy to wyraźnie, jako opór, gdy marker dotrze do ciężarka i następnie wypuszczamy go ku powierzchni wypuszczając żyłkę z kołowrotka. Proponuję nakleić na blank wędziska w odległości 50cm od pierwszej przelotki kawałek plastra, albo taśmy. W ten sposób liczymy odcinki żyłki do momentu wypłynięcia markera na powierzchnię. Pięć odcinków, to 2,5m głębokości łowiska. Drugi sposób to wypuszczenie markera na powierzchnię i ściąganie go po odcinku do ciężarka umieszczonego na dnie. Po prostu odwrotnie. Po uzyskaniu wyniku pomiaru podciągamy zestaw o metr lub dwa i powtarzamy całą procedurę. I tak do momentu, aż będziemy znali ukształtowanie i głębokość dna w interesującym nas miejscu.

  • Po ciężkiej pracy z markerem, głębokość i ukształtowanie dna mamy rozpoznane. Teraz czas, aby "poczuć" dno. Wyczuwamy to w dwojaki sposób: ręką na blanku oraz nosem. Proponuję wybrać do tego jedną z karpiówek, która ma giętką szczytówkę. Ciężarek o kształcie kuli. Gramatura zależy od dystansu, na jakim mamy zamiar prowadzić rozpoznanie rodzaju dna. Zazwyczaj jest to 60-100g. Żyłka 0,30mm zapewni komfort rzucania na ponad 100m bez większych problemów. Po rzucie przeciągamy wolno ciężarkiem po dnie. W zależności od tego, co znajduje się na dnie, szczytówka będzie się różnie zachowywać. Jeżeli dno będzie twarde, piaszczyste, to ciężarek bez problemów, dość płynnie, czasami lekko podskakując będzie przesuwał się po dnie. Szczytówka będzie lekko i równomiernie przygięta. Jeżeli trafimy na muł, to szczytówka ugnie się mocniej, ponieważ ciężarek zagłębi się w mule. Wyczujemy to także po wzmożonym oporze zwijanej żyłki. Natężenie oporu, jak również ugięcie szczytówki będzie wprost proporcjonalne do głębokości mułu. Jeżeli trafimy na odcinek pokryty racicznicą, to odczujemy na blanku lekkie przytrzymania i "szorowanie". Pewność uzyskamy oglądając ciężarek. Jeżeli to będą małże, to będzie on porysowany (dlatego radzę używać nowych ciężarków, aby takie ślady były wyraźnie widoczne). Zadrapania na ciężarku będą raczej wąskie i głębokie. Natomiast, jeżeli będą to kamienie, to ślady będą szersze i płytkie. Jeżeli podczas zwijania żyłki napotkamy na opór, który mocno wygnie nam szczytówkę, a po chwili mocniejszego napięcia "puści" to znak, że natrafiliśmy na rośliny albo na jakieś gałązki bądź zaczepy. Jeżeli mamy szczęście, to wyciągniemy kawałki roślin. Takie rozpoznanie jest co prawda męczące i pracochłonne ale kto powiedział, że karpiowanie jest łatwe?:) Andrzej Karaś łowiąc obok mnie na pewnych zawodach stwierdził, że przypomina to pracę w kopalni:))

zapłata za pracę w kopalni

Coś w tym jest. Ale im lepiej rozpoznamy dno, tym nasze szanse na sukces są większe. O zielsku i o tym, co na dnie znajdować się może w kolejnym odcinku STARTERA.

Uwaga: Wszystkie ceny zawierają podatek VAT
Mosella-pelzer.eu © 2017
O firmie | Galeria | Forum | Kontakt | Promocje | Regulamin forum
cookies